Sesja z Kasią R.

Posted in Hmmmm, zdjęcia tagi , , , , , , , , on Lipiec 7, 2011 by Monika Witowska

Jako, że pogoda dotychczas nie dawała powodu do uśmiechu, a dziś ujrzeliśmy jedne z pierwszych, lipcowych promieni słońca, postanowiliśmy wybrać się na sesję w plenerze. Bartek dopieścił mejkapem moją buzię, a Kasia uchwyciła przelotne chwile i moje pseudo-pozowanie. :)

A Tobie , młodzieńcze, powodzenia na egzaminach ! <3

Siema jesień.

Posted in Uncategorized tagi on Lipiec 4, 2011 by Monika Witowska

Lubię takie dni jak ten. Gdy po kawie mam głupawkę.
Gdy się uśmiechasz. Gdy możemy pogadać na milion tematów w ciągu niecałych trzech godzin.

Trzeeeeba to powtarzać, lala :*

Nakruszone szczęściem.

Posted in Happy Time, Hmmmm, lova, mmmmm <3 tagi , , , , on Maj 14, 2011 by Monika Witowska

Moje 45 kilo i 35.8 stopniowe ciało tęskni ciągle równo, ciągle tak samo. Wciąż potrzebuje Twojego 36.6 przy sobie.

499 dni.   11976 godzin siedzisz w mojej głowie.  444 dni minęło od pierwszego spotkania. Pierwszego realnego, warszawskiego: cześć, pierwszego pocałunku, od trzymania Twoich dłoni, moje zamknięte w Twoich. 270 tworzymy całość. Już nie tylko na zdjęciu. Nie tylko w mojej głowie. Tylko tak naprawdę. Na serio. I mówię sobie pod nosem: nie zesraj się z tej miłości, ale cooomitam. Wiesz, co jest w tym wszystkim najfajniejsze ? Że to odwzajemniasz. Że to czuję.

Nakruszyłeś w moim życiu szczęściem.
Ale proszę… nie sprzątaj. Lubię taki bałagan. <3

* * *

Posted in Czekam., Hmmmm, lova, mmmmm <3 tagi , , , , , , on Marzec 27, 2011 by Monika Witowska

‘Usiadła przy biurku, włączyła komputer i patrzyła w ekran.

To był jej elektroniczny terapeuta.

Tylko z nim mogła podzielić się swym cierpieniem.’

5dni!

.

Posted in Hmmmm tagi , on Marzec 25, 2011 by Monika Witowska

Ok. Teraz chce mi się płakać.
Mosięęężnie.

Zaciągam się nocą.

Posted in Czekam., lova, mmmmm <3 tagi , , , , , on Marzec 24, 2011 by Monika Witowska

Udało się. Zima schowała się w naszych rozgrzanych 90stopniowych kątach. A im bliżej środka naszego puchowego, wiotkiego, ciasnego pomieszczenia, tym jej mniej.

Nic nie jest w stanie zakłócić mi odbioru promieni wiosennego słońca. Przenikają przez solidne szyby, miliony pierwiastków, lecą na mnie wraz z kurzem, przez żaluzje, odbijają się w oczach staruszka na ławce, psa, co czeka pod sklepem na swojego pana, a co najważniejsze: odbijają się w Twoich oczach, i wtedy trafiają, w sam środek tego pomieszczenia, ten sam środek, który dzięki swojej zawartości odstrasza i nie dopuszcza do Nas niczego złego. Przenikają, wtapiają się w skórę, wypełniają mnie całą.

Ty jesteś takim promieniem. A jak dobrze wiemy, słońce daje energię. Ty nie tylko ją mnie aplikujesz. Dołączasz w gratisie czułość, radość, tony uśmiechu, iskrę w oku, namiętność, zrozumienie i wszystko to, co zbiera w jedną piękną całość. Chcę uważać na słowa, więc nie wypowiem, nie napiszę tego, co sześć liter zawiera…

W pakiecie dostałam też tęsknotę. Nawet nie wiesz, jak bardzo pokochałam ją przy Tobie.

Widzisz jak nieskładnie piszę ? Jak zapominam słów ? Jak urywam zdania ?

Widzisz. A jednak uśmiechasz się, bo i tak doskonale mnie rozumiesz.

 

Zaciągam się nocą.

9dni do zatopienia się w Twoich ramionach.

 

<3 !

Posted in lova, mmmmm <3 on Grudzień 27, 2010 by Monika Witowska

Aż chce mi się krzyczeć, tyle we mnie siedzi. Tyyyyle !
A, że krzyczeć nie mogę, no bo późno,
a Tobie, jak i całemu światu chcę to obwieścić, to sobie krzyknę tutaj:

k o c h a m      C i ę      Łukaszenko ! kocham !

*;

Posted in Czekam., lova, mmmmm <3 tagi , , , , on Listopad 28, 2010 by Monika Witowska

Pogoda jest teraz dla mnie wyznacznikiem odległości czasowej. Nawet nie wiem, czy dobrze to nazywam. W każdym bądź razie. Ekhem. Ostatni raz, jak się widzieliśmy, łapaliśmy z uśmiechem promienie, ostatniego najwidoczniej, jesiennego, dających czadu jak letniego, słońca. I to nie tak dawno. Teraz, wracam zaklimatyzowana, do swoich nowych czterech kątów, na trzecim piętrze, wychodzę na balkon i widzę tylko śnieg. Tu, tam, nad głową, pod sklepieniem. Wszędzie. I wydawałoby się, że gdzieś zniknęła nam jedna pora roku.

Wstałam w jeden dzień, odsłoniłam żaluzje i zamiast cieszyć się na biały puch, jak miałam to w zwyczaju robić, moja mina ukazywała uczucia na miarę tych nad rozlanym mlekiem, i pomyślałam: tak bardzo chciałam zobaczyć pierwsze płatki śniegu z Tobą. Alee: żyję. A do tego jakoś tak mi cholernie, dziwnie dobrze.

Uśmiecham się na każdą myśl o Tobie. Na widok Twojego ciepłego spojrzenia w monitorze. I dziękuję, że jesteś. Że już nie bywasz, tylko naprawdę jesteś.

_________________________

- potrzebuję Cię

- a to ciekawe ;>

- sam się zdziwiłem!

***

- pękło mi serce :(

- dobrze, że tylko czekoladowe ;*

 

List do Z.

Posted in Hmmmm tagi , , , , , , , , on Listopad 20, 2010 by Monika Witowska

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ty tak naprawdę nie odeszłaś.

Czuję Cię, na każdym kroku.

W spojrzeniach domowników, przy podmuchach wiatru,

w płomieniu świecy przy Twoim zdjęciu, w odbiciu lustra,

przez zapach w salonie, gdy oglądam filmiki z Tobą,

nawet w nowym stylu człapania czarnego kota widzę Ciebie.

 

Ty tu będziesz zawsze. I wszędzie tam, gdzie nasze serca, w których rozbrzmiewa ogromna miłość do Twojego uśmiechu, spojrzenia, zapachu parzonej przez Ciebie herbaty, oczywiście w szklankach z czerwonymi koszyczkami, do Twoich upodobanych bratków, do dzieciństwa z Tobą, które kojarzy się przede wszystkim z mokrym chlebem z cukrem, z wózkiem, który ciągnęłaś z samego targowiska na podwórko, do Twoich powiedzonek: ‘słucham? pańskiej trąby!’, do zabaw pod orzechem, bieganiu wokół garażu, chowaniu się za drzewkami. I już tęsknię za siadaniem z Tobą, gdy tylko zaczyna się wiosna, na ławce przed domkiem, za opowieściami o wojnie, za Twoim śpiewaniem, żartami, łapaniem mnie za kolano, za pytaniami w stylu: ‘a czemu, jak idziesz, zostawiasz jedną nogę w tyle ?’.   Baaabciu, jest tyle, rzeczy, tyle wspomnień, które w tym momencie tak przewracają mi się w głowie, że nie jestem w stanie opanować skaczących żyłek przy skroniach. 30gb zdjęć z Tobą to za mało. Kilkadziesiąt filmików mnie nie zaspokaja. Tęsknię, tęsknię, tęsknię. Wiem, że NIKT i NIC mi Ciebie nie zastąpi. Byłaś Jesteś niepowtarzalna. Wyjątkowa. W swoim jedynym rodzaju. Jestem szczęśliwa, że to ja mogłam być Twoją wnuczką. Że to moi bracia, siostra spędzali z Tobą każdą wolną chwilę. Że to u Ciebie mogłam się skryć przed deszczem, gdy zapomniałam kluczy do domu. Dziękuję, że mnie chroniłaś, kryłaś. Za to, że miałyśmy, i mamy nadal, swoje własne tajemnice, sekrety. Będę o Tobie opowiadać. Jak nie zdjęciami, które mi zostały, to właśnie wspomnieniami, opowieściami, łzami, uśmiechem, spojrzeniem. I już każdy będzie wiedział, że opowiadam o Tobie.

 

Odezwę się jeszcze. Czuję Cię. Wiem, że słuchasz.

Kocham.

Ponto de luz.

Posted in Czekam., Hmmmm, lova, mmmmm <3 tagi , , , , , , , on Październik 23, 2010 by Monika Witowska

Nie wiem, czy to zasługa lekkiej dawki alkoholu, która płynie mi we krwi, czy tych wszystkich piosenek, które dziś słucham, czy może tego, że dawno Cię nie widziałam… Ale miałam ochotę dziś napisać. Naskrobać choć kilka słów…

Co się ze mną dzieje ? I znów: może to zasługa tego, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, w takiej relacji, może tego, że ‘te dni’ się zbliżają, nie wiem, nie wiem. Różnice temperatur, wahania nastrojów, płacz, śmiech, zamyślenie, wybuchanie okrzykami radości, patrzenie przez łzy i tak na zmianę. Przez cały tydzień.

Brakuje mi Ciebie. I sprowadzam to wszystko właśnie do tęsknoty, która rośnie, rośnie, rośnie… A co najdziwniejsze, że… jak tylko przyjedziesz, ona w ogóle nie zmaleje. Jestem pewna.  Życia mi nie starczy, by się Tobą nacieszyć.

Patowe sytuacje, odległość, tęsknota. To wszystko, zamiast mnie niszczyć, daje mi takiego kopa, tak mobilizuje, by być jeszcze bliżej Ciebie, by Cię coraz bardziej poznawać, zagłębiać się w to, że aż sama się sobie dziwię.  Pisałam Ci… Nikt nie denerwuje mnie , tak jak Ty. Ale też nikt nie potrafił mnie zadowolić w taki sposób, w jaki Ty to robisz. Wystarczy jedno spojrzenie, jeden uśmiech. Naśladujesz moje miny, ha, może nie z takim skutkiem, jakbyś chciał, ale rozbrajasz mnie i to jest najfajniejsze.  I coooo. Siedzimy przed komputerami, rozmawiamy przez Skype’a [a zdarza się to coraz rzadziej] i nagle: całe napięcie, złość, smutek – mijają. I na swój sposób, kocham to.

I wiem, na pewno. Kocham Ciebie.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.