A lucky in the city

Byliśmy sobie, ja i Grześ, nad polskim morzem. Chcieliśmy uciec od szarej rzeczywistości, trochę znudzonej wakacyjnym życiem Słupcy, od nerwów. No i stwierdziliśmy, że odwiedzimy moją rodzinę w pomorskim, przy okazji, odpoczniemy, zwiedzimy. Może tak po krótce, opiszę, co się działo, jak było. : )

Wyjazd nad morze.

Dzień pierwszy – 10 sierpnia

Spakował nas Grześ dzień przed wyjazdem. Cud, że kobieta mieści się z ubraniami w jedną torbę. Jeszcze większy, jeśli mieści się w nią ze swoim mężczyzną ;) O siódmej rano mieliśmy pociąg do Poznania, a pięć minut po przyjeździe, bezpośredni do Gdańska. Podróż nie trwała długo, przynajmniej tak nam się wydawało. Bo jakże miło ją sobie razem spędziliśmy . W kabinie z klimą plus katarem i czekoladą z Biedronki ;) . Plakałam bardzo, przez jakieś dobre 20minut. Ze śmiechu. Bo ten wariat niemiłosiernie mnie rozśmiesza :) Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach. Wszystko przez jedną minę, której, wybaczcie, Wam nie pokażę : D Ach… Dojechaliśmy szczęśliwie, spotkaliśmy się z moją kuzynką Karoliną,

potem z kuzynem Michałem, rozpakowaliśmy się i stwierdziliśmy, że idziemy na plażę. Cudownie nam było. I szliśmy sobie… Trzymając się za rączki. Zakochani.

Piasek, fajna woda, molo, pyszna rybka. Wracając, kupiliśmy sobie po Fancie. I za pomocą czego ją otwieraliśmy? No czego?! :D Kosza! Ha. Czad był… A wieczorem wołanie do siebie: dobranoc Kochanie, z dwóch końców pokoju ;)

W pociągu. Płacz ze smiechu : )

Odpowiedzi: 7 do “A lucky in the city”

  1. Dobrze Wam. I zazdroszczę Wam pobytu nad morzem, choć sama niecały tydzień temu byłam tam przez kilka dni. Dla mnie morza nigdy nie za wiele. Choć chyba nie to jest przyczyną mej lekkiej zazdrości. Chyba Wam zazdroszczę szczęścia. Tak… szczęścia i miłości, która od Was na kilometr bije (na zdjęciach, bo znam Was tylko ze zdjęć:P ) Mrrr… spacery wzdłuż brzegu morza z ukochaną osobą. Pozostaje tylko marzyć i czekać, aż spotka się taką osobę.

  2. Fajnie, że napisałaś “czekać” a nie “szukać”. : ) Życzymy równie tego samego – szczęścia! : )

  3. Jaaa Powiedział/a:

    Szczęśliwy, bo Ty szczęśliwa;)

  4. Jaaa Powiedział/a:

    Szczęsliwy, bo Ty szczęśliwa:**

  5. Asia Powiedział/a:

    Hehe… świadomie to napisałam:P Szukanie nie ma sensu. Nic na siłę. Na pewno jeśli chodzi o prawdziwą miłość. Bo gdybym szukała pierwszego lepszego chłopaka, którym mogłabym się chwalić przed znajomymi zalogowałabym się na sympatii, fotce, albo innym szajsie i zyskała chłopaka na parę tygodni/miesięcy. Tak jak kilka moich koleżanek;o Ale to według mnie strata czasu. Pierwszej miłości nigdy nie szukałam, nawet jej się nie spodziewałam i przyszła znienacka. Przeżyłam dwa wspaniałe lata, ale widocznie nie byliśmy sobie pisani, bo się rozstaliśmy, a zaraz po tym zostałam wymieniona na ten ‘lepszy model’ ;P Ale nie żałuję tych wspólnie spędzonych chwil. Fakt.. czasem to boli i tęsknię za tymi chwilami, ale gdybym tkwiła w tym związku również by mnie to dużo kosztowało i bolało. Zatem nic mi więcej nie pozostało oprócz czekania:P
    Ups. Rozpisałam się, no ale cóż. Taka już jestem, że w internecie jestem wygadana^^ (co jest odwrotnie proporcjonalne do mojego wygadania w realu^^ :D ) Pozdrawiam:)

  6. Rotfl. To Ty jestes na tym zdjęciu na samej górze? chodzi mi o tło pod tytułem bloga “Julka17″. Pewnie Ty! Masz zajebiście śmiesznie odstające uszy ;D No, i piękne oczy. Naprawdę przyciągające i intrygujące. Rzadko na nie zwracam uwagę (zazwyczaj ppatrze na tyłek i cycki :d), ale teraz nie moge oderwać wzroku od nich ;]

Dodaj komentarz