Miał być przerywnik.

Więc będzie. Plus morze  - dzień czwarty. Ale by kolejności zbytnio nie zmieniać, zacznę od odpoczynku wakacyjno gdańskiego. : )

Morze – dzień czwarty, 13 sierpnia 2009r.

Kolejny zimny, deszczowy dzień. Spędziliśmy więc więcej czasu w łóżkach. I ile to pomysłów powstaje przy wspólnym ‘leżakowaniu’  ;). Gdy już wstaliśmy z łożka, uszykowaliśmy się i wyszliśmy z New Age’m (pies kuzynki) na spacer. Porobiłam zdjęcia Grzesiowi, a później on trochę mi (tak to jest… para fotografów).

I wiecie co? Trafiłam na wspaniałego faceta! A do tego, jakie przepyszne naleśniki robi! Mmmmm! :]

Galeria Bałtycka, again (ten szauu zakupów i w ogóle), i znów zmęczeni. Bo ta pogoda tak męczy.

Grześ projektant Pozowanko Grzesiowi

Przy Naleśniczku z kuzynem Michałem

New Age

Wieczorny odpoczynek i zapiski dnia w pamiętniku ;)

Teraz zdjęcie dnia!

Grześ - kaaauboj z piffkiem i naszym przyjacielem - Tygryskiem!

Haha : D Najedź na zdjęcie, dowiesz się więcej ;)

_____________________________________

Agu i Kaś wpadły ostatnio na wspaniały pomysł i postanowiły mnie odwiedzić. No i tak zupełnie przypadkowo powstały zdjęcia, które zrobiły niezłą furorę…w  domu Agnieszki ;) . Babcia siedziała podczas sesji z nami, śmiała się i cieszyła, że ma kogoś do towarzystwa. Marley (mój mały szczeniak, synek Pani Beagle)  siedział w domu za karę (dzień wcześniej zjadł mi majtki!), więc na podwórku miałyśmy w miarę cicho. : ) Ach Babolki. Kocham Was!

_____________________________________

Aktualnie siedzimy sobie w Poznaniu. W naszym nowym mieszkanku. Czekamy na moich rodziców, przywiozą kilka rzeczy, obejrzą mieszkanie. I pojadą dalej w świat. Grześ właśnie leży, w nocy coś spać nie mógł po drożdżówce z pobliskiej Biedronki (a mówiłam: nie bierz!). A ja zasłuchana w Empire Of The Sun piszę sobie notkę, sączę kawkę z mlekiem, która przyprawia mnie o niemiłosierny ból brzucha (tak,  źle na mnie wpływają produkty pochodzenia mlecznego) i … olaboga… odpoczywam. Nie pamiętam, kiedy czułam się tak dobrze. Mam w końcu czas dla siebie, robię to, co chcę robić i oddycham. Pełną piersią. I chcę już tak zawsze!

Przez okno wpadają ostatnie ciepłe promienie, jeszcze wakacyjnego, słońca. Przez uchylone drzwi balkonowe wlatuje delikatny, wczesno-jesienny wietrzyk, milusio mi. Idę po ciacho.

Trzymajcie się cieplutko i nie chorujcie. Jelitówka panuje. Jak ktoś złapie  - polecam wygazowaną pepsi i mało słodki kisielek. I kto by pomyślał, że nie trzeba głodować. : )

Buziaczki, Pysiaczki!

Jedna odpowiedź do “Miał być przerywnik.”

  1. peleryna Powiedział/a:

    Super, że się wam układa i macie fajne mieszkanko. : )
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz