Troszkę później nawiążę do tytułu, na razie podzielę się z Wami tym, co działo się wczoraj.
Chłopaki z naszej klasy postanowili zorganizować nam (dziewczynom) w jednej ze słupeckich pizzeri Klasowy Dzień Kobiet. Co prawda nie zjawili się wszyscy, aczkolwiek było bardzo, jak to śmie mawiać moja klasa, pociesznie. Rozmawialiśmy o czołówce klasowej nagrywanej przed studniówką, o filmie z tej zabawy, no i było dużo śmiechu. Najadłyśmy się z dziewczynami pizzą i “wzniosłyśmy toast” ulubionym jabłkowym Reddsem. Oczywiście nie obyło się bez typowych sesji zdjęciowych
Chłopaki wdzięcznie pozowali, a dziewczyny pięknie uśmiechały. : ) I tak sobie siedziałam i myślałam, że to są ostatnie nasze klasowe spotkania. Zostały niecałe dwa miesiące. I teraz, dopiero teraz, pod koniec liceum żal mi opuszczać tych wszystkich ludzi. Będę tęsknić. Ale z drugiej strony… z kim będę chciała utrzymać kontakt – utrzymam. : )
A teraz trochę zdjęć:





Powracając do tytułu. Nie wiem, czy tylko ja tak mam… Inaczej: często wydaje mi się, że tylko ja tak mam. Dlatego głupio mi o tym pisać… Często widzę różne rzeczy. I wierzcie mi, to nie są wymysły mojej wyobraźni. A z głową, z tego co wiem, też wszystko ok. Nie raz dostawałam znak z hmm, jak to nazwać? Z innego świata. Znak, że coś się stanie. I po kilku godzinach, po dniu faktycznie coś się działo.
Rok temu, po śmierci dziadzi pojechałam na ferie do babci. Siedziałyśmy sobie przy kominku, przy zgaszonym świetle (jedynie ogień z kominka oświecał nasz pokoik) i oglądałyśmy jakiś film w TV. Było późno. Chyba chwilkę przed dwunastą. W domu każdy już spał (młodsze kuzynki i ich rodzice – babcia mieszka z nimi), więc było bardzo cicho. Nagle usłyszałyśmy huk. Dźwięk tłuczonego szkła tuż za nami. Okazało się, że szklany świecznik, który stał na kominku przy ramce ze zdjęciem dziadzi spadł z półeczki i rozbił się na dwie równe części (wraz ze świeczką). Bardzo się przestraszyłyśmy. Spojrzałam na zegarek: była dokładnie północ.
Rano obudził nas telefon. I rozbudziłyśmy się jeszcze bardziej, jak doszła do nas informacja, że najstarszy brat dziadzi zmarł w nocy. Tej nocy, w której roztłukło się to szkło…
No to jeszcze zaliczałoby się w moim przypadku do sytuacji normalnych. Nie wspomnę o białej sowie na strychu, która przepowiedziała śmierć mojej kuzynki, o spadających świętych obrazkach ze ścian i tym podobnych.
W nocy z 8 na 9 marca, jak i wczoraj działy się dziwne rzeczy… Budziłam się, co chwilę, niespokojnie spałam. I… czułam kogoś. Że ktoś jest w moim pokoju. (Rozmawiam o tym z koleżanką, będzie mi łatwiej w ten sposób wytłumaczyć, co się dzieje…)
Monika 13:11:23
Kurczę… powiedziałabym Ci coś ale zesrasz się w gacie…
Kamcia:) 13:11:38
no dawaj
Monika 13:12:02
Nawiedza mnie jakaś dusza…. nie daje mi spokoju.. i mówię całkiem poważnie…
Monika 13:12:17
przed wczoraj w nocy co chwilę się budziłam…
Monika 13:12:23
i widziałam kogoś nad moim łożkiem
Monika 13:12:31
ciągle ktoś u mnie w nocy w pokoju siedzi
Kamcia:) 13:12:32
o matko!
Monika 13:12:34
dziś to samo….
Kamcia:) 13:12:36
opowiadaj!
Monika 13:12:43
bałam się iść spać…
Monika 13:12:56
i poszłam spać do braci… ale znowu… ciągle… czuję obecność…
Monika 13:13:04
nawet nie wiesz jak się boję…
Kamcia:) 13:13:14
no nie dziwię ci się
Kamcia:) 13:13:22
ja bym umarła na miejscu już po pierwszym razie
Monika 13:13:26
Kiedyś, jak czułam dziadzię, to wiedziałam że to on… nie bałam się.
Kamcia:) 13:14:11
czyli w ogóle nie domyślasz się co to może być?
Kamcia:) 13:14:13
tzn kto…?
Monika 13:14:15
widzę jakiegoś szczupłego mężczyznę, gdzieś w przedziale wieku 20-30 pare lat…i stoi nad moim łóżkiem w nocy…
Monika 13:14:21
niee
Monika 13:14:31
kurde, wychodze teraz na jakas nawiedzona nie? ;/
Kamcia:) 13:14:31
Jezus Maria
Kamcia:) 13:14:36
ale wyraznie go widzisz?
Monika 13:14:56
to jest tak, ze widzisz postać… a twarz – masz kształty, ale nie widzisz rys, ani wyraźnie, zamazany obraz…
Nie, nie potrafię o tym pisać. To za dużo na mnie….. No i nie dziwcie się, że od dwóch dni nie mogę zasnąć i że boję się chodzić spać… Kocham noc. Ale od kilku dni, chciałabym by istniało tylko słońce…